Tarpan Mrocza 2 – 1 Wisła Fordon

Dzień dobry,

Co można napisać po porażce i słabej grze naszego zespołu gdy serce bije dla Wisły? Skrytykować, pisać źle – to nie ma sensu. Wczoraj rzucił mi się jeden obrazek gdy córka Grzegorza Taczkowskiego, naszego obrońcy po meczu rzuciła mu się na szyję i powiedziała ” Mój Rycerzu”. Nie przejmowała się rezultatem bo jest ze swoim supermenem na dobre i na złe.

Takich kibiców potrzebujemy! 🙂

 

Ale! Żyjemy naszą rzeczywistością i wracamy do meczu.

Wisła wczoraj była słabsza! Przez pierwsze 45 minut graliśmy z przewagą jednego zawodnika – czemu tylko przez pierwsze? Czy to cud? Oczywiście nie! Dodatkowy zawodnik dotarł dopiero na drugą połowę mimo tego goście groźnie atakowali w pierwszej – gdzie w 37 minucie z rzutu rożnego strzelił bramkę zawodnik gości. Chciałoby się napisać, że „nasi” się ożywili ale niestety widać było bezradność, brak skuteczności jakby brak zaangażowania. Staraliśmy się ratować sytuację jednak nasze ataki były niegroźne dla rywali. W 50 minucie tracimy kolejną bramkę po rajdzie zawodnika gości lewą stroną, który wykorzystał sam na sam. Zrobiliśmy małe roszady w taktyce i składzie co dopiero trochę pomogło. Było można zauważyć coś ciekawego, odpowiednie napięcie i zaangażowanie. Dobre zawody rozegrał nasz nowy nabytek Marcin Janota, który wywodzi się z Arki Gdynia i niedawno przyjechał do Bydgoszczy – jest obrońcą. Bramkę dla naszych strzelił Paweł Zagajewski, który znalazł się przez przypadek w sytuacji sam na sam. Staraliśmy się obrócić niekorzystną sytuację ale się nie udało i sędzia zakończył zawody.

Generalnie mógłbym wytłumaczyć słabą dyspozycję plagą kontuzji jaką mamy w zespole ale moim zdaniem zespoły b klasy są zespołami b klasy a nie klasy wyżej i twierdzę, że można wygrać z każdym. Martwi mnie w naszym zespole mentalność przegranych, która kryję się pod płachtą poczucia realizmu i będzie to próba głębszej analizy.

Patrzymy realnie. Mieliście to kiedyś? Przyszłości jeszcze nie ma a my już podświadomie wiemy jak będzie. Niby skąd? I dlaczego nazywamy to realizmem. Analizujemy sytuację wg. naszego subiektywnego odczucia oraz tego co myślimy o sobie i stwierdzamy, że tak musi być – czyli nasz realizm. To co robimy w prawdzie – to tylko programujemy się na przyszłość przez co nasza podświadomość myśli, że chcemy tego o czym myślimy albo, że jesteśmy zadowoleni jak to mamy. Taki obraz kreujemy w wyobraźni, który pasuję do naszej znanej rzeczywistości i wtedy jest dobrze. Czujemy kontrolę nad rzeczywistością. Bo my to znamy – tak naprawdę jest to pycha, która daję nam wiedzę o przyszłości, której nie możemy znać, bo jej nie ma. Jeśli poddajemy się realnej ocenie, z której wynika, że nie stać nas na awans to tak jakbyśmy twierdzili, że przegramy kilka meczy przed ich rozegraniem – że na pewno je przegramy. Podkładamy sobie nogi zanim dojdzie do meczu. Zakładamy porażkę a moim zdaniem sportowiec powinen zakładać zwycięstwo ponieważ wtedy więcej z siebie daje i inaczej pracuję jego wewnętrzny umysł czyli podświadomość.

Zatem najlepszym sposobem i prowadzeniem swojego życia jest filozoficzne „żyj chwilą”. Nie patrz na innych, patrz na siebie ale dobrze i mądrze  pracuj nad chęcią wygrywania. Żyj chwilą, żyj pojedynczym meczem niech Ci to sprawia przyjemność. Walcz dla kibiców, walcz dla siebie, rozwijaj się i ucz! Żyj w teraz i zapomnij o tym co wiesz o przyszłości oraz o przeszłości. Zaangażuj się a przeżyjesz niezwykłe chwilę. Jak już przegrywasz, przegrywaj po walce do końca, obudź się i żyj!

Zapominając już o przeszłości, zapraszam Państwa na „piknik sportowy” gdzie od klubu dostaną Państwo kiełbaski z grilla. Będzie też okazja do porozmawiania o sprawach klubowych.

Sobota godzina 18 prestiżowy mecz z Gwiazdą Bydgoszcz.

 

Bartosz Traczykowski

 

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *