Wisła Fordon 1 – 1 GLZS Sadki „Niechciany remis”

Dzień dobry,

Wczorajszy mecz zakończył się remisem 1 do 1. W przyjemnej atmosferze rozpoczęliśmy spotkanie z myślą o zwycięstwie. Przez pierwsze 30 minut mecz był nudny obie drużyny nie stworzyły sytuacji bramkowych i można było lekko przymkną oko. Dopiero po rajdzie Bartka Łosia z połowy boiska gdzie minął 3 rywali i został faulowany w polu karnym mecz się rozkręcił. Po faulu na Bartku zawodnik gości otrzymał czerwoną kartkę, a faul na bramkę zamienił Kamil Cękała. Niestety tracimy Bartka Łosia, który został odwieziony karetką do szpitala – na dwa miesiące gdyż ma zwichnięty bark.

Wisła grała z przewagą jednego zawodnika i się rozkręciła w drugiej połowie gdzie czyste sytuacje miał Paweł Zagajewski, niestety m.in strzelając w poprzeczkę nie potrafił przypieczętować zwycięstwa dla Wisły. Goście grając w 10 od 60 minuty grali na czas i czekali na tą jedyną akcję, która  zdarzyła się w 70 minucie gdzie po faulu Kamila Cekały goście wykonując rzut wolny zamienili go na bramkę, w której małą pomyłkę miał nasz bramkarz Damian Ożóg zaskoczony dziurą w murze.

W kolejnych minutach gry zawodnicy gości otrzymali drugą czerwoną kartkę a i widać było zmęczenie zawodników reprezentujących Sadki – Niestety! W żaden sposób nie potrafiliśmy wykorzystać tej korzystnej dla nas sytuacji a i goście groźnie atakowali. Zabrakło sprytu, zabrakło boiskowej mądrości i spokoju wynikającego z przewagi. Naszym chłopakom nie brakowało ambicji i zaangażowania ale na wczorajszy mecz zabrakło też dojrzałości oraz mentalnej chęci sukcesu.

Są dwa rodzaje sukcesu. Jeden przez małe „s” drugi przez „S” duże – ten pierwszy to przypadek gdy kupujemy sukces, mamy pieniądze i sztukujemy do tego zawodników, kupujemy ich nie tworzymy tożsamości, nie budujemy więzi, nie trzymamy się zasad tylko kupujemy i zakopujemy kłopoty pod dywan. Drugi przypadek to prawdziwy sukces, który rodzi się w głowach wszystkich nas, wymaga on dużo pracy, ambicji, zaangażowania, mądrości oraz czasu. „Wiślacy” idą drogą sukcesu przez duże „S” i są na początku tej drogi. Dzięki wkładowi zespołu udało się nam poukładać wszystkie sprawy organizacyjne i kłopoty ze starym zarządem. Niestety te sprawy jak i porażki z zeszłego sezonu mają wpływ na obecną sytuację naszej mentalności ponieważ jakby przyzwyczailiśmy się do słabych wyników i musimy się tego oduczyć. W naszym zespole brakuję ognia czyli pazura sukcesu, takiego wykończenia przeciwnika i przypieczętowania tego kto jest lepszy. Myślę i mam nadzieję, że w najbliższych kolejkach ligowych nasze Fordońskie „dziecko” urodzi się jako niepokonana drużyna.

Trzymajcie kciuki!

Bartek Traczykowski

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *